Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla słów: Chody konia





Temat: Dosiad to klucz
Droga Ewo!
Niestety nie widziałem Twojego pytania. Powtórz je, a w miarę swojej wiedzy postaram Ci się udzielić na nie odpowiedzi, jak również podejrzewam, że do odpowiedzi dołączą się inni.

Dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z jeździectwem, pomocą powinien służyć instruktor. Instruktor, który oprócz szerokiej wiedzy potrafi patrzeć i wyciągać wnioski. Niestety wielu jest nauczycieli jazdy konnej, którzy swą "wiedzę" instruktorską czerpią wyłacznie z takich wykładów jak tu omawiane. Nie ten jest dobrym nauczycielem / instruktorem / trenerem, kto potrafi wyrecytować co to są chody boczne, co to piaff czy pasaż, jak po kolei koń stawia nogi i gdzie, co mu się zgina i prostuje, tylko ten, który stojąc na placu i obserwując ucznia i konia potrafi tę wiedzę spożytkować.

Moim skromnym zdaniem tworzenie rozdziałów podręcznika jeździeckiego, jakie się ostatnimi czasy na tym forum odbywa jest chybionym pomysłem i służy wyłacznie chyba pseudointelektualnemu wyżyciu się autorów. Tym, co swoją przygodę rozpoczynają tego typu wykłady nie są potrzebne (gdyż nic nie wnoszą do ich póki co skromnej wiedzy), ważniejszy jest trener i kontakt z koniem, zaś dla zaawansowanych jeźdżców są to zwykłe truizmy i czytanie ponownie tych samych rzeczy, nierzadko słowo w słowo, co czytali kiedyś sami w literaturze.



Temat: rasy
A ja myślę,że nie ma rasy idealnej do hipoterapii, to zależy od konia...ja mam hucuła i na nim też hipoterapie prowadzę i mi pasuje, co do tego,że hucuły sie nie nadają do skoków czy ujeżdżenia to nie do końca się zgodze , fakt,nikt nie mówił,że będzie łatwo,ale jak najbardziej się da,może też mają tu znaczenie przodkowie danego konia, mój jest po Piafie i skakać lubi ,metr ze stój to dla niego żaden wysiłek,sobie czasami urządza takie skoki od tak raz na jedną strone sznurka(pełniącego rolę ogrodzenia^^) a zaraz na drugą ,i są świetnie w terenie, wytrzymałe i generalnie mają pewne i wygodne chody , dla mnie to takie konie do wszystkiego...choć miewają swoje odchyły i do nich albo trzeba się przyzwyczaić albo dać sobie spokój z huckami





Temat: Czlowiek się boi
Zaufanie do konia- najważniejsze. Jak będzisz się czuła dobrze w jego obecności na ziemi można po woli zacząć siadać w siodło. Tak jak początkujący- najpierw stęp, gdy już się nie boimy dalsze chody. Ale wszytko powoli, w takich warunkach żeby jak najmniej prawdopodobne było że coś się stanie. Jeżeli z koniem dużo przebywasz i ufasz mu, wszystko pójdzie łatwiej. Ja kilka razy spadłam, gdy uczyłam sie skakać- nic poważnego się nie stało, ale miałam (i mam) b. duże obawy (mam chory wzrok i jak spadnę niefortunnie to może nie być za ciekawie). Ale klacz na której jeżdże- naprawdę jej ufam i ja lubię (myślę że z wzajemnością). Zaczęłyśmy skakać (dla niej to też pierwsze razy) i jest dobrze. Kroczek po kroczku, ale wiem że jak coś się dzieje to ona zawsze się stara, żeby było ok.
Zaufanie do konia, świadomść tego co się stało i może stać, wytyczenie celów i zadowolenie z małych postępów- to jest ważne.



Temat: Koniarze wszystkich krajów - łaczcie się !
Mateusz, jeżeli potrzebujesz konia typowo spacerowo - rekreacyjnego, optuję za spokojnym małopolakiem, lub wielkopolakiem, albo haflingerem.

Na tych konikach możesz pojechać w teren, lub pojeździć na ujeżdżalni. Małopolaki i wielkopolaki chodzą również w sporcie.
Fryzy mają bardzo piękny ruch, zwłaszcza kłus, ale pamiętajcie, że to konie zaprzęgowe, do bryczki, a nie wierzchowe! Jazda na nich do przyjemności nie należy, mają bardzo twarde chody wyższe

Kupno konia fryzyjskiego nie nastrecza obecnie żadnych trudności, zrobiły się, niestety bardzo modne
Wystarczy kupić "Koński Targ", powinien jeszcze być w kioskach i EMPiK-ach. Od fryzów aż gęsto



Temat: cwałem w ujeżdżeniówce?
A dlaczego mialoby byc niewygodnie?
Siodla ujezdzeniowe (te porzadne) dbaja o komfort konskiego grzbietu, lepsze pod tym wzgledem sa tylko siodla rajdowe. Ujezdzenie to wlasciwie najwiecej pracy w klusie cwiczebnym i galopie w pelnym siadzie. Ujezdzenie najbardziej obciaza grzbiet konia. Porzadne siodlo zatem MUSI zapewniac komfort, wlasciwe rozlozenie ciezaru jezdzca, jak rowniez duza swobode lopatki ze wzgledu na figury ujezdzeniowe typu np. chody boczne.
No wiec dlaczego cwal w takim siodle mialby byc niewygodny? I dla kogo?
Zapewniam ze cwalowac w ujezdzeniowce sie da, podbnie jak jezdzic polsiadem, pod warunkiem ze to nie ujezdzeniowka typu nowomodnego z wielkimi poduchami, (ostatnio siedzialam w takim jakims nowym chyba euroridingu, koszmar. Jak ktos nie umie wyciagnac nogi to ono juz mu pomoze, to siodlo, wypchnie jak trzeba, idiotyzm kompletny, a ja myslalam ze pozycja nogi ma byc efektem treningu jezdzca) w takim chyba byloby trudno. Ale w passierach, kiefferach i sylwestrach nie widze problemu.
W cwale to kon jakby inaczej przebiera nogami, nie my, w czym zatem problem? To tak jakby nie dalo sie galopowac w polsiadzie w ujezdzeniowce. Ale DA SIE.
Poza tym dziwna troche ta dyskusja, kto cwalowal a kto nie cwalowal, oraz kto ma pojecie o cwale a kto go nie ma, jak ktos ma watpliwosci co do cwalu zalecam lekture Konia Polskiego nr 12/2005, trener Lojek wyczerpujaco pisze na ten temat w artykule pt.'Jak to jest z cwalem".
Pozdrowienia
D



Temat: interpretacja zdjęć (jeździec + koń) cz II (zamknięta)

chyba będę musiała wkleic więcej gawęd

K_cian, wklej ten fragment który mówi o motoryce stępa konia, może to niektórym ułatwi podążanie za ruchem w stępie, co potem się przęłoży na wyższe chody. mi się ten fragment super podobał i po kilku latach dlaej mam przed oczami rysunek to obrazujący

czy moja płytka już podąża w moim kierunku???



Temat: Ujeżdzenie
o rety ale zinteresowanie tym tematem...
No to ja zadam pytanie, moze sie rozkreci.

Jak nauczyc konia reakcji na łydkę? (chodzi mi o odchodzenie w bok a nie ruch do przodu) Mój poprzedni kon załapal to w kilka dni i mu sie bardzo spodobalo, ale obecny leniuch jest potwornie uparty. Jezeli juz jakos reaguje to raczej przyspiesza a nie idzie w bok. Chody boczne wychodza nam jedynie przy silnym bocznym wietrze ;)Nie chce mu wiercic brzucha ostroga, jak mi ktos niedawno radzil bo tylko otepie go jeszcze bardziej na łydke... Moze zreszta dzailam malo precyzyjnie, wiec niech ktos opisze ze szczegolami jak powinnam stosowac pomoce np przy ustepowaniu od łydki.

I jeszcze pytanko do Groteski-z kim trenujesz w Toruniu, (bo stamtad jestes prawda)?
Pozdrawiam



Temat: Artykuły
a więc tak... zamieściłam kilka... nie bawiłam się jakoś wybitnie w ilustracje bo nie wiem jak inaczej zamieścić je by np tekst był obok fotki a nie przerwa w tekście na zdjęcie i dalej tekst... dlatego też jest jak jest

sławku nie bardzo wiedziąłam co zrobić z tą ewolucją, gdzie to wcisnąć więc na razie jest w zdrowiu... bo wychodzi na to że koń to kategoria w której oprócz zdrowia będzie kilka innych kategorii ;) może więc w obrębie konia stworzyć coś na kształt "natura" lub "biologia"? gdzie takie oczywiste rzeczy odnośnie psychiki, zachowań, ewolucji i pochodzenia koniowatych właśnie będą czy też chody, maści... co ty na to? pomyśl, chwilowo nie bardzo mam czas i ochote coś więcej wrzucać ale popracuje jeszcze nad tym



Temat: Wasz pierwszy rekreacyjny koń
moim pierwszym konikiem na którym wogóle siedziałam był wredny, srokaty kucyk imieniem Szarchan. Miałam na nim 3 oprowadzanki. Potem, kiedy już zaczęłam jeździć był konik Basia, typowo rekreacyjny fiordzik:) Na niej zaliczyłam swoją pierwszą ląże, pierwszy galop, upadek, teren i skoki. Co do upadków i skoków- stało sie to na jednej jeździe a mianowicie miałam skoczyć krzyżak ale Basia stwierdziła że zatrzyma się - i tak stało się 5 razy pod rząd. Ale na końcu wreszcie skoczyłam i zeszłam z konia z przekonaniem że skoki- nie dla mnie. Kolejnym konikiem na którego się przesiadłam była Peche( Pipi) mała kasztanowata kucynka walijska- chody mięciutkie, spokój w oczach. Oaza spokoju z charakterkiem. Konik żwawy ni przysypiała na jeździe. Uwielbiała pieszczoty. Kolejna była Kolumbia na której nie można było używać palcatu. Ta kiedyś podczas jazdy na Peche skopała mnie i przez ok. 3 miesiące miałam na łydce odznaczone jej kopytko:) W międzyczasie był jeszcze Dukat , który zrzucił mnie w terenie i przywitałam szpital z popękanymi żebrami i wstrząsem mózgu na 2 tygodnie...
Z Basią i Peche mogłabym zobaczyć się kiedy chce- 5 km od mojego domku stoi , ale niestety nie miałam miłego rozstania z tą stajnią , dlatego nie bywam tam.
Z tego co wiem Kolumbie i Dukata sprzedano gdzie, nie wiadomo:(

pozdrawiam
Letycja



Temat: Praca, problemy, postępy z dnia na dzień: czyli czar par
Pumcia, krzyżuje pod każdym, krzyżuje sama z siebie, na prostych, na lonży, latając luzem i we wszelkich innych kombinacjach, ale u niej jest to problem bardziej somatyczny z uwagi na przebyty uraz w okresie źrebięcym, który ją zdyskwalifikował jako konia sportowego, jak ją wzięłam, to zad praktycznie "żył własnym życiem", kłusował "osobno", galopował po swojemu, czasem nawet na wolcie w galopie "zawalała" się na jedną stronę. Teraz jest o niebo lepiej, Obudowała się mięśniami i powolutku, powolutku robi postępy. Na lewo jest całkiem dobrze. Na prawo jeszcze są problemy. Żadnych bolesności nie ma. Była diagnozowana, że lepiej już nie będzie i w ogóle na kiełbasy, ale jak widzę nieznacznie ale systematycznie progresuje. Ale ogólnie jest pod stałym nadzorem naszej kliniki, spoko. Treneskie oko ocenia jej postępy pozytywnie, więc powolutku drepczemy do przodu. Wczoraj na prostych w wyciągniętym galopie na prawa nogę miała zero zmian, szła bardzo równo, więc sądzę, że to jednak kwestia wygimnastykowania i wyrobienia zastałego urazu u konia. Stawiam na dynamikę, rozluźnienie psycho-fizyczne, chody boczne, farmakologię (obecnie Mobility)... i pamiętam o tym, że ja tez miałam garba. Straciłam go w wieku 40 lat. Dostałam dobrego trenera od fitnessu.. amerykańskiego... Poza tym, jak ją brałam to koszmarnie się potykała, teraz prawie jej się nie zdarza



Temat: Wytrzymałość i siła mięśni u koni ujeżdżeniowych
I taki bonus Mistrz mój dostaje jeszcze witaminy na rozbudowe mięśni. Przy odpowiednim treningu efekty są znacznie szybsze, scięgna mocniejsze. Same oh i ah, bedzie dostawał je zawsze ;P

[ Dodano: 2006-04-11, 10:41 ]
step to stęp. Szczególnie ten początkowy, nic nie dodaje.. Za to dużo przejść pomaga wzmocnić koordynacje ruchową i mięśnie również. Np z galopu wyciągniętego do stoj. By wzmocnić i rozciągnąć mieśnie należy również wplatać chody boczne: łopatki do wewnątrz, ustepowania od łydki (na rozluźnienie) /ćwiczenia te pomagają również w równomiernym zaangażowaniu zadnich nóg. I uwaga! Skoki ćwiczebne! To wspaniała gimnastyka dla każdego konia! Włącznie z ujeżdżeniowymi! Nie muszą być to duze przeszkody, ale na prawde pomagają w rozbudowie mięśni.



Temat: Follow Up- Monty Roberts
ale takie połączenie, którego "objawem" jest chodzenie konia przy naszym ramieniu to na prawdę duużo za mało, zeby nie mieć wielu problemów "wychowawczych" z koniem.

Mój arab już chyba książkowo łączy się ze mną w join-up, nie tylko za mną chodzi..ale mogę np. kierować jego ruchem na dużym kawałku rozłożonej folii....cofa, okrąża mnie, robi chody boczne, , zwroty za mną...I co z tego?

I nic. Bo w teren na nim i tak nie wyjadę!



Temat: Hotel - Trzeszczyn Drygant - Szczecin
Wbrew obiegowej opinii kłusaki - bynajmniej amerykańskie - są końmi wszechstronnymi. Nie ma żadnych problemów z galopem i to w zebraniu. Jakość galopu odbiega oczywiście od ideału (brak "zamaszystości" w ruchu), ale kłusem - szczególnie wyciągniętym zwierz nadrabia ;-)
Chody ma oryginalne - bardzo wysoka akcja nóg i kłus z łopatki, co oczywiście czuć w siodle ;-) ale nie tylko idzie się przyzwyczaić, ale po rozluźnieniu i treningu konia - można to polubić
Jedynym problemem tej rasy jest nadmiar temperamentu - taki folblut do kwadratu ;-)

Jeszcze a propos galopu i temperamentu - bardzo często twierdzę, że Kara to galopak nie kłusak :-) Jak ma dzień "do przodu" po rozgrzewce mam obowiązkowe pół godziny galopu, lub (tu mam wybór) łażenia na dwóch nogach... hm

W linku zdjęcie - jak widać skakać tez się da... nawet bez wodzy :-)
http://photobucket.com/albums/v609/Gaga ... t=skok.jpg
zdjęcia nie wstawiam, bo to miał być temat o stajniach, a nam jakiś off zszedł troche ;-)



Temat: Coś co może się Wam spodobać :)

Oczywiście żartowałem! To tak dla lepszego nastroju na Forum! A czy moje rodzinne Kiece gdzieś się przebijają?

Jarku... dla lepszego nastroju...

Jak już wiecie, czytaliście, Pan Koziołek... mądra głowa
błąkał sie po całym świecie aby dojść do Pacanowa...

Wykorzystał wszelkie chody, gdy już bliski był histerii
wpadł na pomysł aby wstąpić... do Szwadronu kawalerii...

Zafasował mundur, konia... lecz miał pecha Boże drogi...
bo spod czapki wystawały... jego zbyt dorodne rogi...

Gdy Dowódca to zobaczył : "Ja nie zniosę takiej plamy...
...Nam się rogów nie przyprawia... to MY rogi przyprawiamy!!!"

I tak biedny nasz Koziołek, choć niewielką miał ochotę...
Do pięknego Pacanowa za.........ł ...na piechotę...

/ref-ren/



Temat: WYPOWIEDZCIE SIĘ NA TEMAT PRACY JEDNEGO Z BHP-OWCÓW
Ja się spotkałam, że w małych firmach w okolicy gdzie proponowałam swoje usługi mówiono mi, że mają firmę, która "ma chody" w PIP. Nie dyskutowałam, ale wniosek jest jeden - albo ktoś (firma BHP) robi ich w konia, albo rzeczywiście zachodzi jakies "smarowanie", choc jesli chodzi o to drugie watpiłam dotad. Jedna sprawa to jak firma mówi że ma plecy a inna sprawa czy rzeczywiście je ma
Wydawało mi się, że nikt aż tak się nie będzie podkładał, pewnie się myliłam! Sugerowanie wprost obsługi BHP (konkretnej firmy) śmierdzi jednak na kilometr, dziwię się, ze ktoś tak ryzykuje, przecież wystarczy, by pracodawca doniósł o tym na prokuraturę, a gościu jest skończony!!! Wydaje mi się to dziwne!!!
Może to jakiś "samozwańczy" PIP-owiec?????????



Temat: Bonitacja

Może należałoby wyjaśnić co to jest bonitacja? Jest to ocena osobnicza konia w odniesieniu do wzorca rasy. Maksymalna ocena to 100 punktów, typ - 15, głowa i szyja - 5, kłoda - 15, nogi przednie - 10, nogi tylne - 10, kopyta - 10, chody - 20.

Mi wychodzi troche wiecej miejsc na punktacje...
Czy ktos mog by mi podpowiedziec jak to idzie po kolei za co te punkty sa przyznawane.
Og.młp zbonitowany w zakladzie treningowym (14-4-13-6-7-7-8-7-14) 80 pkt.



Temat: Bonitacja
Może należałoby wyjaśnić co to jest bonitacja? Jest to ocena osobnicza konia w odniesieniu do wzorca rasy. Maksymalna ocena to 100 punktów, typ - 15, głowa i szyja - 5, kłoda - 15, nogi przednie - 10, nogi tylne - 10, kopyta - 10, chody - 20.
W Polsce funcjcjonuje "wspaniały" śmietnik określany jako SP i tam pakuje się wszystkie rasy "mniej znane" w Polsce. I tak posiadając klacz np. Paint Horse, kryjąc ją ogierem tej samej rasy uzyskujesz źrebię, które będzie w Polsce zarejestrowane jako SP.



Temat: dla rekreantów z aspiracjami i chęciami rozwoju
Ok. Kasztanka ma probe za soba. Wyniki:

Skoki luzem: Mozliwosci 7,5
Styl 7,5

Chody: Step 7,5
Klus 6,5
Galop 7,0

Obcy jezdziec: 7,0

Jak na tego konia to na prawde dobrze. Grzeczna nawet byla, tylko reki obcego jezdzca nie chciala zniesc, bo ja mocno zlapal.



Temat: Pat Parelli
Ela Pe- jeszcze nie mam na tyle stabilnego dosiadu i prawdopodobnie stabilnej ręki (nie próbowałam jeździć na kontakcie). Jestem na drugim poziomie i jeszcze pracuję nad impulsem konia, zebraniem emocjonalnym i psychicznym (swoim również , na zebranie fizyczne przyjdzie czas na poziomie 3 kiedy bedę uczyć się jeździć na kontakcie. Ale żeby dojść do tego momentu, muszę umieć wykonać wszystkie ewolucje nie używając wodzy. Chody boczne, zmiany nogi, zwroty, skoki itd...(wymieniam w dużym uproszczeniu).



Temat: Bonitacja
Jak w każdej odmianie biurokracji i w tym przypadku obowiązuje zasada dobrej woli urzędników. Ogólnie wg prawa, co wcześniej zostało napisane zaczynamy od świadectwa krycia, następnie opisujemy źrebię, później 3 latkę. Ogier przed testem 100-dniowym (np. w Białym Borze) przechodzi wstępną kwalifikację we własnej stajni - praca w ręku, współpraca z jeźdźcem, pokrój, budowa, chody, etc. . Później jest 100dniowy trening i egzamin zakończony powodzeniem (bonitacja + licencja), lub nie. Często mówi się, że powodzenie takiego testu nie zależy tylko i wyłacznie od konia, ale nie ma co poruszać spraw drażliwych dla wszystkich hodowców... Od niedawna wprowadzono próby dzielności klaczy jest to jednak nadal test dobrowolny.
Wracając do ogierów - licencja nie jest przyznawana dożywotnio. Co jakiś czas (od roku do 3 - 4 lat) ogiery ponownie przechodzą kwalifikację - już we własnej stajni, przy okazji mogą mieć zmienioną bonitację.
W zachodniopomorskim system działa nieźle. Są co prawda błędy w opisach ale ogólnie nasi OZHKowcy są mili i z reguły pomocni.
Nie wiem jak wygląda sprawa ras nie uznawanych do hodowli w Polsce. Ponieważ mój ostatni zakup to kłusak amerykański Standardbread, wszystko okarze się w przyszłym tygodniu (wizyta w OZH) i pewnikiem przerobią mi kłusaka na SP...

[ Add: Pon 08 Lis, 2004 10:50 ]



Temat: Kalinków
a teraz mój ukochany konio z tamtąd :

Azja

AZJA
Ur.: 1994 r.
Matka: Azjatka XO
Ojciec: Odenat XX
Rasa: XO
Płeć: wałach
Maść: ciemnogniada
Odmiany: koronka i piętka na prawej tylnej nodze
Wzrost: ok 165 cm
Hod.: SK Kalników
Opis: nie ma problemów w obłudze (jedynie czasami w boksie jak nie jest uwiązany nie chce dawać nóg), odważny, skoczny, miękki w pysiu, wygodne chody, uparciuch, złośliwy, humorzasty, często i bardzo mocno bryka (bardzo trudno wysiedzieć) i dlatego mało osób go lubi strasznie macha głową w lecie jak są muchy i wyrywa wodze z rąk

I na dzisiaj wystarczy następne będą jak znowu znajdę chwiolę czasu ale teraz już wiem gdzie kierować swoje pierwsze kroki do wgrywania fotek

Jak jakiegoś konia dać zdjęcie bardzej wyraźne czy np całego koniucha to mówcie jak tylko będę w posiadaniu wstawię najlepiej pójdę i porobię wtedy



Temat: prosze o porade
Zgadzam się z Aurelą, w kwestii hamowania "kolanowego" , czyli bez konkretnego
przykładania łydek-jeśli konia to denerwuje, bywają takie nadwrażliwce.
A Twoja kobyłka Gacku chyba właśnie taka jest i dodatkowo chyba nie zaznała wcześniej
miłego kontaktu z jeźdźcem.Niestety chody boczne wymagają choćby minimalnego kontaktu-także dopóki ranki się nie zagoją, nic z tego.
Osobiście uważam że w hakamore nie ma nic złego, mam konika który nienawidzi wędzideł
każdego rodzaju (przez 9 lat wypróbowałam wszystko) , na haku jest rozluźniony, właściwie sam się ustawia na gramowym kontakcie.Konkursy ujeżdżenia odpadają , trudno.
A co do Twojego problemu to napisałaś, że na lonży konik jest wręcz leniwy-to daje dużo
do myślenia,prawda?



Temat: allegro.pl ebay.pl gratka.pl 2009
coś mi się zdaje że za tysiąca go nie sprzeda - na innym forum doczytałem że klient chciał jakiś czas temu z sam silnik z poldoforda 1500-1700zł ... co ciekawe - auto wyglądało podobnie i miały podobny przebieg oraz tablice, było wyrejestrowane ... więc albo gość ma chody w pobliskiej komendzie w której mają zagłębie poldofordów (jakoś wątpię w to) albo ktoś tu kogoś robi w ... konia



Temat: Ujeżdzenie
eee sory że sie wtrącam ale nie podoba mi sie, przykład (animacja) podana przez, poprzedniczke, może ręka jest stablina ale łatwo zauważyć, że jest nieprawidłowo ustawiona, z tego co mi wiadomo to od wędzidła po łokieć powinna iś ćlinia prosta, a na tym przykładzie widać że to jeżdziec "trzyma" konia za pysk, a nie oddaje mu ręki - a chyba tak powinno być, no nie

popieram poprzedniczke, czasami można pominąć rozpisywanie sie na temat współpracy wszystkich pomocy ( dla mnie to logiczne że pomoce działają równocześnie ) i zwrócić uwagę na konkretny element , bo jeśli ktoś zadaje pytania o chody boczne to chyba ma pojęcie co robi i ma świadomość jak ma to robić, a tylko prosi o rade jak napotyka na problem, forum jest od tego żeby pomagać, a widocznie Panie z Volty uważają innaczej, z resztą uważają sie za alfy i omegi i szydzą z wszystkich ale to już chyba taki nawyk mają...



Temat: Stajnia w Łodzi
obecnie jestem członkim ŁKJ i nie narzekam. Chciałoby się poprawić kilka rzeczy tu i tam ale nie wymagajmy zbyt wiele, bo jak wiem to miasto mało interesuje się losem klubu. Co do stajni to nie chody u dyrekcji mają wpływ na to gdzie masz konia, bo ja mam je w kilku stajniach i są one pod dobrą opieką stajennych może nie wygląda to wszystko pięknie ale da się przyzwyczaić.
Jeśli chodzi o atmosferę to jest lepsza niż kilka lat temu gdzie było kilka osób, którym zależało tylko na tym aby popsuć atmosferę, ale to już przeszłość!! Obecnie na atmosferkę nie mogę narzekać! A co do nowych osób w klubie to jeśli zapoznają się z jedną osobą to tak jakby poznali już wszystkich !!!
Trener jest jaki jest i inny nie będzie. Ale akceptujmy pana Marchwickiego jakim jest, bo jest on doskonałym trenerem do nauki skoków. I powtarzam, iż nikt nie jest idealny(prawda hrabinia czy gość)!!!



Temat: dla rekreantów z aspiracjami i chęciami rozwoju
Kobyla byla super! 7,5 od obcego jezdzca dostala. Super grzeczna byla ) za chody step: 7,5 klus: 7 galop: 7,5.

oczekiwanie na nasza kolej
http://youtube.com/watch?v=UIezH8bRtO0

klus (tu chciala mi uciec, bo obsluga kamery straszna byla ) Ja jestem ta pierwsza - jedyna w bialych spodniach
http://www.youtube.com/watch?v=xTX7zAzlYpM

Zadowolona jestem, nawet jak nie bylo 100%-owo, bo po 4 tyg pod siodlem nie mozna wiecej od konia wymagac. Dziewczyna nawet sie po jezdzie polozyla, taka luzny byla



Temat: Co sadzicie o KJB ?
hehe nie swojego, niewyobrażam sobie przyjąć taką opcje;)
moja koleżanka ma konia którego chciała wydzierżawić, jeśli jesteś zainteresowana to sie podpytam jak z kosztami, ale raczej tylko utrzymanie(400zł)
konik wymagający. przyjechał z niemiec, tam chodził głownie na hali wiec otwarta przestrzeń działa na niego troche "aaa w końcu moge pobiegać!" ale po jakimś czasie sie uspokaja.potrzebuje pracy-widać że dużo umie(np chody boczne) ale trzeba to z niego wyciagnąć;) skacze b.fajnie ale narazie...narazie lepiej się zająć pracą na ziemi;)
jeśli jesteś zainteresowana to w najbliższych dniach z nią pogadam



Temat: Kłus
Tutaj o inochodzi i tolcie:

"Konie islandzkie należą do kuców o chodach specjalnych. Są to jedyne konie europejskie poruszające się pięcioma rodzajami chodów. Obok stępa, kłusa, galopu i cwału mają jeszcze jeden - „inochód”. Podobnie jak kłus, jest to chód dwutaktowy, różnica polega zaś na tym, że koń nie unosi równocześnie kończyn po przekątnej ciała, lecz z jednej strony (obie prawe, obie lewe nogi) tak, jak wielbłądy! Zarówno w kłusie, jak i inochodzie, jeździec jest podrzucany do góry, kiedy koń wyrzuca obie nogi do przodu i opada na siodło, gdy kończyny konia uzyskują kontakt z podłożem. Nieregularny kłus czy inochód są chodami czterotaktowymi. Rozróżnia się - tölt, różne warianty nieregularnego stępa, kłusa i inochodu. Ważne jest, że każdy chód czerotaktowy jest bardzo wygodny dla jeźdźca. Chody te mogą być naturalne i konie islandzkie tak poruszają się na wolności".

z: http://www.islandia.org.pl/konie.html

Słyszałem o tym chodzie od znajomych z Holandii - tam konie inochodźce są preferowane dla osób z problemami z kręgosłupem.
Ale nigdy na takim koniu nie jeździłem, więc pytam z ciekawości



Temat: Wytrzymałość i siła mięśni u koni ujeżdżeniowych
ktos mi kiedys powiedział, dośc dobry trener, pokaż mi step Twojego konia a powiem Ci jakim jesteś jeźdźcem, dość znane powiedzenie, i dośc jasno przekazuje to, że step jest tak samo ważny jak inne chody



Temat: Klikerowanie... Klikerowcy..... Kliker
No i tu się zagadzamy - nic na siłe i ponad miarę możliwości konia.

Ale to już nie o klikerach.

A przy okazji - chody boczne sa wspaniałym ćwiczeniem, wlasnie dla dobra konia.



Temat: Gorsza strona =/
Jeździj troche wiecej w te gorszą strone do czasu kiedy strony się zrównaja.I dużo gimnastyki.Praca na kołach ,chody boczne -najlepsze na wygimnastykowanie konia.



Temat: Pomoce i zebranie
Zbyszku poruszanie tej kwestii jest moim zdaniem mocno kontrowersyjne... Skąd owa kontrowersja - otóż z nazewnictwa i definicji w jeździectwie. Spójrzmy bowiem na wytyczne do sędziowania czworoboków. Tam o zebraniu mówi się dopiero od klasy N. Wcześniej (czyli w klasach L, P) ocenia się jakość i poprawność chodów i elementów, postawienie na pomoce (przyjęcie kiełzna, elastyczność grzbietu, zaangażowanie zadu stosowne do klasy konkursu), nie ma jednak mowy o zebraniu. Zatem wynika z tego, że konie w klasach L - P są postawione na pomoce, ale nie zebrane...

Polemizując sobie dalej w temacie możemy mówić o tzw. stopniach zebrania. Wiadomo, że najwyższym stopniem będzie lewada, dalej idąc wstecz - piaff i pasaż. We wszystkich tych elementach koń jest postawiony na pomoce, czyli przyjmuje kiełzno i reaguje prawidłowo na dosiad - oraz ma mocno podstawiony zad (dla mniej spostrzegawczych - mocno zgina stawy , wkracza nogami mocno pod kłodę). Czy jednak koń jest zebrany w stępie pośrednim, czy kłusie roboczym - chodach wymaganych w klasach L , P? Czy jest zebrany w ćwiczeniach typu żucie z ręki, w kołach 20 m w kłusie roboczym, w wydłużeniach wykroku? Oczywiście może być zebrany we wszystkich tych ćwiczeniach - jednak jeśli koń idzie kłusem roboczym w zebraniu to kiedy będzie szedł kłusem zebranym? Jak rozróżnić oba te chody, jeśli zakładamy że znamy teorię jeździectwa i teorię skali szkoleniowej?

Heh polemika konia na pomocach i konia zebranego mogłaby być bardzo długa... Pracuję czasami z końmi bez ogłowia (kantarka, bosalu itp.). Ze sznurkiem na szyi... Konie bardzo dobrze reagują na dosiad wykonując elementy do klasy N włącznie (łopatka, piruety w stępie, cofanie, zagalopowania ze stój, przejścia galop - stęp - galop, lotne zmiany w galopie)... tylko , czy konie są zebrane, czy o prostu postawione na pomoce i reagujące na każdą zmianę dosiadu? Nie unoszą wysoko podstawy szyi, jednak wyraźnie angażują zad... Jak to ugryźć - do końca nie jestem pewna...

Z innej beczki - przy zajeżdżaniu i podjeżdżaniu pracujemy nad koniem w taki sposób, aby się niósł (czyli szedł zadanym chodem przy sile pochodzącej od zadu) i aby reagował na pomoce tak aktywizujące i wstrzymujące, jak i z czasem na przesuwające... w którym momencie powiemy tutaj o zebraniu? Przecież młode konie nie pracują w zebraniu, ale z czasem ustawiają się na pomoce i dobrze reagują na zadania które im stawiamy...

i na sam koniec - koń na filmiku poniżej pracuje bodaj 4 czy 5 miesiąc pod siodłem... sami osądźcie czy jest zebrany - moim zdaniem nie. A czy jest na pomocach - moim zdaniem tak...





Temat: Jak z tobą jest => ??
gościu przede wszystkim od czegoś trzeba zacząć chyba że ty jesteś tak zdolny/zdolna że od razu jeździsz po 60%, zgadzam się że starty powinno się zacząć od pewnego poziomu umiejętności no ale bez przesady

sprawa druga - koń szkółkowy czyli koń na którym się ucza ludzie jeździć i jeżdżą na nich w klubach...nie znaczy to że koń z miejsca jest zaszarpany i nie reaguje na pomoce właściwe a ustępowanie od łydki czy zwroty powinien potrafić wykonać każdy koń który jest przynajmnijej podstawowo wyszkolony...to wszystko zależy od kompetencji instruktorów bo rozsądny nie da ot tak szarpać konia za pysk i już na 3 jeździe galopować a stąd właśnie biorą się zaszarpane znieczulone konie...przez to że instruktorzy mają to gdzieś czy uczeń jest już gotowy by próbować jeździć na kontakcie, by zaczynać kolejne chody...

sprawa trzecia - jeśli zabierasz się nawet na koniu z założenia rekraacyjnym do startowania czy w skokach czy w ujeżdżeniu to rozumiem że najpierw przez jakiś czas z nim pewne rzeczy trenujesz, że nie wsiadasz na tydzień przed zawodami na konia - jednym słowem masz czas żeby udoskonalic elementy które nie wychodzą bądź wychodzą słabo

sprawa czwarta - jak zaczynasz starty w jakichkolwiek zawodach czy skokowych czy ujeżdżeniowych logiczne jest że najpierw dobrze by było przyzwoicie przejść niższe klasy, klasę L przyzwoicie powinien przejść każdy koń a szczególnie ten na którym uczą się ludzie podstaw...a kolejne klasy? to już są pojedyńcze elementy które wymagają subtelniejszej reakcji na pomoce, stania na tych pomocach, większego wygimnastykowania...ale nie rzecz której nie da się osiągnąć, jasne że jak zaczynasz starty w L i koń jest na poziomie L to nie potrwa to 2tygodni przygotowanie się do P choć na skróty też by się dało pójść więc nie demonizujmy tego wszystkiego, jeśli masz opanowane dobrze podstawy i jeździsz świadomie to nawet na tym szkółkowym koniu o którego traktujemy jako konia na którym jeździ sporo różnych osób po pewnym czasie spędzonym na konkretnej pracy pojedziesz całkiem nieźle nawet wyższą niż L klasę

pamiętajmy o tym że koń jest żywym stworzeniem i jednemu nauka przychodzi szybciej a innemu wolniej i przede wszystkim zeby czegokolwiek konia nauczyć potrzeba cierpliwości, czasu i regularności w treningach



Temat: Wzmacnianie mięśni grzbietu

Zastanawiam się nad tym, ile koni, które nie chodzą pod siodłem, np. klacze hodowlane żyjące na rozległych łąkach w stadninach, w swobodnym kłusie po tejże łące wkracza pod kłodę dźwigając swój ciężar miast się tylko odpychać?

Pewnie niewiele, ale one nie muszą poruszać się z niestabilnym plecakiem

koni mające "od początku" dobrze rozwiniete mięśnie grzbietu , pozwalające na bezproblemowe przyjmowanie ciężaru jeźdźca.
Oczywiście , jeśli koń jest szkolony prawidłowo od młodości, to problem słabych mięśni nie powinien zaistnieć.

Ale takich koni nie ma zbyt wiele, bo większość hodowców chce jak najszybciej i najtaniej podszkolić konia, który jest sprzedawany. jako "zajeżdżony" ( okropne słowo).

konie , które ze względu na swoją budowę, nigdy nie będą głęboko wkraczać.
Takie konie pracują dobrze nogami i też mają miękkie chody , a praca z jeźdźcem nie musi być wtedy bolesna.

Mam wrażenie, że często " wkraczanie ", staje się celem samym w sobie.

Celowa praca z chambonem powinna służyć raczej korekcie , wzmacnianiu stopniowo mięśni , a nie uzyskaniu za wszelką cenę głębokiego wkraczania, zwłaszcza jeśli nie trenuje sie ujeżdżenia.
Zresztą jeśli ma sie taki zamiar, to lepiej kupić konia z predyspozycjami do tego sportu.

Kuc np naturalnie wkracza bardzo głęboko, natomiast Kuba , ze względu na budowę , oraz zaniedbanie i nieumiejętności ludzi , w kłusie ledwo dokracza .
Ale jak rozluźni się, to chód ma miękki i wygodny .
Choć najładniejszy i najprzyjemniejszy ma stęp i galop.
Kłus to praca długich mięśni, właśnie grzbietu.
Jeśli koń ma te mięśnie niedostatecznie rozwinięte i ma już swoje lata , to zdecydowanie woli galop niz kłus.
Obserwuję, że Kuba zawsze wybierze galop niż kłus i potrafi galopować wolno , luźno , nawet za kłusującym kucem

Zresztą mam wrażenie, że te dwa chody są bardziej naturalne u większości koni.
Uważam, że nie należy kształtować konia dla własnych celów, nie zwracając uwagi na jego możliwości



Temat: Proszę o pomoc - ślązaki i sp!!!!informacje o rasie
Gaga -> sp to są konie nie do mojego projeku -> a ja ich nie chce. Wole małopolskie.

Gościu -> ja również myślę że nie jest problemem jeździć na ślązakach wierzchowo. Ale nie mam zamiaru się z wykładowcom kłucić. Czy może byc czy też nie może. Powiedział że jak się ma konie wierzchowe to trzeba wziąć inną rasę ogólnoużytkowom albo koni roboczych - zaprzęgowych. Identyczna jest sytuacja w stosunku do ras zaprzęgowych - jako sportowe trzeba wziąć ogólnoużytkowe lub wierzchowe.

Praktycznie to jak się człowiek uprze toi może anglika czy araba zaprzęgnoć do wozu. Ale nie powinno się tego robić -> bo są to konie typowo wierzchowe i już. To samo jest z końmi zaprzęgowymi. zresztą na pierwszy rzut oka widać że anglik będzie dobry wierzchowo a ślązak, zaprzęgowo.

W książkach brak jest informacji na temat dokładnej wagi klaczy i ogierów a to jest mi niezbędne do ułożenia dawek.
Natomiast co do opisu rasy są informację i nawet jest napisane:
"Współczesne konie śląskie są typu zaprzegowego, a w wyjątkowych tylko wypadkach mogą służyć pod wierzch.
(...)Kopyta nieszczególne, o rogu dość miękkim. Na ogół konie śląskie są mało suche i dość ordynarne. Chody mają dobre, z wyjatkiem galopu. Krok długi posuwisty, kłus dobry. Długo jednek te konie kłusowac nie mogą ponieważ szybko się męczą.(...)W warunkach dobrego żywienia są silnymi i wytrwałymi końmi roboczymi, wykazują dużą siłę pociagową i wydajność w pracy."
"Jest to jedyny w Polsce typ klasycznego konia karecianego."

Mają one długą kłodę przez co wolniej biegają.

Co do małopolaków dałam je dlatego że podobają mi się te konie w przeciwieństwie do folblutów i ślązaków.

Pozdro



Temat: Pytania do W.M. ("spis treści" na początku)
Na lamowatość nie masz wpływu (rękami), niezależnie czy jeździsz na sznurku wokół końskiej szyi, czy na kantarze - jeśli jeździsz na nim w tzw. stylu wolnym, bez kontaktu, za sprzączkę. Czyli pod względem wpływania na ramy konia, to niewielka różnica. Wpływ na lamę vs koci grzbiet masz poprzez dosiad. I, że tak powiem, poprzez pośrednie wpływanie na emocje konia (musi być rozluźniony psychicznie, żeby rozluźnić się fizycznie).

Potraktuj doświadczenie ze sznurkiem jako informację zwrotną, dotyczącą waszej jazdy. Masz szansę zobaczyć, ile robisz zwykle rękami. Co się dzieje, jeśli ich nie masz do dyspozycji. Na pewno pozytywne jest to, że się z koniem dogadywałaś, że nie traciliście sterowności (nawet jeśli precyzja trochę ucierpiała), że przejścia między chodami wychodziły. Do przemyślenia jest to "wylamienie". Czemu koń tak chodzi - czy to jakiś niepokój (w nim, w Tobie), czy brak komfortu fizycznego (dosiad, sprzęt, grzbiet, ...)? Nie zawsze miło jest trafić na luki, ale bez tego trudno progresować. Jak wytropisz, czemu koń pozbawiony kontaktu staje się lamą, masz szansę wytropić rozwiązanie. Co przyda Ci się w jeździe z wędzidłem, na kontakcie - ręce nie będą musiały działać antylamio, będą miały większą swobodę.

Jest jeszcze możliwość, że obserwator widział lamę (dla mnie "lama" to m.in. łeb do góry, grzbiet nieaktywny), a koń po prostu szedł tramwajowo rozwleczony - szyja swobodna, nos do przodu, zad może aktywny, może nie. To jeszcze nic strasznego. Jak Małgosia pisze, nie od razu Kraków zbudowano, koń też musi się odnaleźć w nowej sytuacji. W ogóle najpierw trzeba się dogadać z koniem w komunikacji: kierunek, chody, przejścia, żeby potem móc budować na tej bazie. Jak to działa, można dodawać rozmawianie na temat tempa, energii, wygięcia. I tak stopniowo budować na nowo poskładanie konia do kupy. Przejściami, oddzielaniem tematu energia od tematu chód itd.



Temat: Fryzy
wielki sport... GP... a kto z Was startuje w GP? (tylko bez urazy )
Przeciętny fryz jest 1000 razy bardziej predysponowany do ujeżdżenia niż przeciętny konik innej rasy...

Fryz to taki koń na którego chce się patrzeć, który każdym swoim ruchem, sylwetką, prezencją utożsamia wszystko to, czym jest "KOŃ" - piękno, swobodę, elegancję, ruch, energię...
a, że ma jakiś słabszy punkt w postaci nienajlepszych chodów wyciągniętych... cóż - który koń - albo inaczej - ile koni - nawet tych z "najwyższej półki" we wszystkim jest idealna??? Jeden wykonuje lepiej to inny tamto - niezależnie od rasy.

Większa część koni innych ras poprostu się porusza - ładnie, przeciętnie lub no, hm - nieciekawie... Co z tego, że mam powiedzmy hanowera (jasne... ) z dobrymi chodami wyciągniętymi, poprawnie wykonującego większość figór na czworoboku, skoro to jest w swoim charakterze takie tam sobie "tuptanie" (żeby nie powiedzieć - powłóczenie nogami - bo dla mnie tak to wygląda...) - poprawne - owszem - nawet bardzo, ale bez "tego czegoś", bez werwy, temperamentu jaki prezentują fryzy czy andaluzy.
No i do tego dochodzi baaardzo często taki sobie wygląd... ot - "koń" - zadbany, wyglancowany - ale niczym specjalnym nie powala!
O co mi chodzi? - poza doskonałym wyglądem, fryz czy andaluz ma jeszcze "to coś" czego nie posiada żadna niemiecka, ani holenderska czy francuska rasa - poprostu tańczy - i ma to we krwi - czy dresaż to nie taniec?

Mówcie co chcecie - dla mnie fryzy i andaluzy - są właśnie esencją konia, najpiękniejszymi rasami koni.

Choć drogimi nieco...

ech... sie rozgadałam

Ps. a co do filmiku, do jakiego Ewaf podaje link - obśliniam klawiaturę, za każdym razem jak patrzę na to czarne cudo... - polecam - warto obejrzeć -koniecznie z dźwiękiem!
(czy naprawdę te chody wyciągnięte sa aż tak tragiczne? - patrz to, co prezentuje fryz na filmiku)



Temat: Klikerowanie... Klikerowcy..... Kliker
Ja nie jeżdżę teraz, raz wsiadłam poćwiczyć dosiad na kantarze ostatnio, ale ogólnie chce od początku wyszkolic konia klikerem, wszystkie komendy jak łydka itp wyklikać więc nie bardzo chce teraz wsiadać i jeździć wg starych metod. Póki co mam mase do zrobienia z ziemii by to potem przenosic na grzbiet konia. Ja stosuje kilka sesji dziennie(max sześć sesji) po pół minuty-max półtorej. Pomiędzy sesjami pasiemy się po kilka minut.
Potem puszczam konia na padok i rozkoszuje się jego szczęściem. Czasm ją też czyszcze czy robię kopyta jak trzeba. Ogólnie na luzie wszystko. Jak znajdę stajnie 24h dobę na dworze(od 1 czerwca:) ) to w ogóle nie bede nię martwić tym, że ona nie pracuje bo będzie miec ruch. Potem mam zamiar klikac na tyle dużo, że chce wypracować wszystkie chody na komendy, może małe skoki takiw do pół metra, itp co mi przyjdzie do głowy. Może w dalszej przyszłości coś zebranego, zobaczymy. Nie chce robić ścisłego planu, chce przede wszystkim by koń miał rozrywkę i był szczęśliwy

Oczywiście klikam jeśli koń chce - jeśli zdarzy się, że padają komendy(tzn to teoretyczna sytuacja, bo ja a razie nie wypracowałam komend, nie chcę w ogóle za dużo klikać teraz i zabierać koniowi czasu spędzanego na wybiegu) a koń nie chce sie bawić, to nie, nie ma zmuszania. Nie będzie wtedy nagrody, jeśli olewa klikającego i tyle - w sumie to koń raczej bawic się powinien chciec jeśli jest poprawnie klikany, ale to żywy organizm, więc może miec jakiś zły dzień, humor czy coś, trzeba wtedy dać koniowi swobode wyboru... I zastanowić się czy sie nie ma sobie nic do zarzucenia - może np nagrody padają za rzadko albo kliknięcia są w złych momentach i koń nie rozumie o co chodzi i sie zniechęca.



Temat: Lonżowanie w wersji natural

wydaje mi sie ze nad tym mozna pracowac niekoniecznie lonzując

To powiedz mi jak pracujesz z koniem, by móc pracować nad jego grzbietem i mięśniami zadu. Z pod siodła??
/i jeszce chciałabym wiedzieć jak byś przygotowała młodego konia do zajezdzania???
A jesli koń ma bardzo słabe mięsnie grzbietu to co robiesz?? wkładasz siodło na grzbiet i wio???:/
Błądzisz jeśli uważasz,że lążowanie jest be...
Waniutek, myslę ze nie błądzę jednak
z tego co poznałam do tej pory metody PNH wiem ze mozna pracowac z koniem na ziemi zajmując sie i stroną fizyczną - mięsnie grzbietu chociazby jak i stroną psychiczną.
Ja jestem daleka od siodła i wio, nie wiem czy czytałas dokladnie co napisałam - byłam gorącą zwolenniczką lonzowania, łącznie z wypięciami, pessoa, doppellonge. I faktycznie ta "strona" fizyczna bez zarzutu była, ale zgodzę się z parellistami ze kon przy lonzowaniu nie mysli, ze włącza mu się tryb "biegam w koło"
Jak zaczynałam przygodę naziemną z PNH nie byłam w stanie zrobic nic bo moj kon po prostu sznurek i bat kojarzył jednoznacznie jako "chodzic w koło". Gdy go zatrzymywałam nauczony stał chwilę grzecznie i przy kolejnym wymaganiu po prostu znow szedł zmieniając kierunek.
Balam się jak to bez lonżowania będzie bo rude jest gorące i dalekie od misiupysiu, ale pracując z ziemi teraz wiem ze jej to akurat wyszło na dobre.
Waniutek mysle ze kon robiąc na ziemi zwroty, chody boczne, cofania, pracując rowniez w kłusie na kole - jest to dalekie jednak od lonzowania całkiem niezle jest w stanie wyrobic mięsnie nie wyłączajac przy tym mózgu.
A co bym z młodym koniem robiła? Ja bym po pierwsze jeszcze chyba nie probowała, gdybym jednak była zmuszona to bym raczej stawiała na 7 gier niz na lonzę, tak samo zanim bym wsiadła na obcego konia to musiałabym wiedziec jak nasze relacje z ziemi wyglądają.
A co do wybiegania - moje to robią luzem

Hadriana jak go przygotowałas do lonzowania na cordeo?



Temat: Fryzy
piszę PRZECIĘTNY fryz od PRZECIĘTNEGO konia

"Agnieszka, tylko jakoś ich nie widać w zadowach wysokiej rangi, no więc...?? "

Może poprostu do tej pory mało kto miał odwagę odkrywać te rasy pod kątem ujeżdżenia? Sama pomyśl - kto z tych wielkich końskiego świata chciałby inwestować tyle kasy i czasu najpierw w kupno tak kosztownego konia, potem w jego wieloletnie treningi - po tym co się o predyspozycjach tych koni pisze - wciąż uparcie powtarza (m.in. na tym forum), uzasadniając to tym, że nikt na nich nie startuje i nie zdobywa medali w wyższych konkursach - i kółko się zamyka...
Większość z wybitnych koni prezentowanych w wysokich konkursach ma odpowiednie - pewne - pochodzenie - tzn. jego ojciec, dziadek, pradziadek też chodzili ujeżdżenie i to z dobrym skutkim - więc to w takie konie inwestuje się kasę - małe ryzyko porażki - takie które dają swojego rodzaju gwarancję na predyspozycje ujeżdżeniowe, a nie jakieś tam andaluzy czy fryzy - nikt w zasadzie ich jak do tej pory na tym polu nie przetestował (choć jak widać - ot choćby przykład na filmiku - są nieliczne wyjątki - i co? jest aż tak źle? - może ktos obejży dokładnie ten film i mi odpowie - ze szcegółami ).

Tak jak wcześniej pisałam - nie ma koni idealnych (zresztą, tak jak ludzi... ) - i nie ma konia któryby wszystkie elementy konkursu wykonywał na 100% - nawet traken czy hanower - a fryzy i andaluzy mają akurat tę wadę, że nie prezentują najlepszych chodów wyciągniętych - ale za to mają świetnie chody zebrane i z takim samym powodzeniem jak niemieckie czy holenderskie rasy wykonują inne elementy na czworoboku (a moim zdaniem często lepiej-ze względu na ten wrodzony sposób poruszania się, dynamikę ruchu- czego sory, ale inne rasy poprostu nie mają).
Więc dalej upieram się przy fryzowatych i andaluzowatych w ujeżdżeniu - pozatym, że to oczywiście najpiękniejsze rasy koni.

pozdr.



Temat: Kiedy "pielęgnacja" zaczyna szkodzić...
lhp, w pelni sie zgadzam

Buba, nie do konca masz racje, po prostu kon ktory jest w treningu wymaga inne pilegnacji niz taki, ktory w nim jest. Jesli twoj by byl zareczam ci ze bys go ogolila, zakladala ochraniacze itd.

- oczraniacze, zakladane zawsze, wg mnie zadne wydelikacenie, tylko zapobieganie. i nie wazne cz kon skacze, czy robi chody boczne, czy chodzi na padok. jeszcze jestem w stanie zrozumiec jesli nie jest podkuty, rozleniwiony i prowadzacy swobodne zycie. ale jesli jest pracujacy podkowy=ochraniacze. ZAWSZE!!!

- derka, konie ktore pracuja zima sa ogolone, bo pot zimy schnie dlugo i jest wiekszym zlem i derka jest konieczna, pomijajac polar po jezdzie, albo dwa, albo trzy na zmiane, zanim wyschnie..

- nie wszytkie konie moga wychodzic na padok, po prostu i o tym decyduje wlasciciel. oczywistym, jednyz z powodow jest urazowosc na padokach, ktora sie zwieksza. ale rowniez w stajniach nie ma sportowych padokow (np boksow 7x7m ktore ustawia sie na trawie w roznych iejscach, tak jak to sie robi np w szwecji) na ktorych kon nie moze sie rozpedzic, ale moze chodzic i jesc trawe. ale w pelni rozumiem ludzi, ktorzy wola sportowego konia wlozyc do karuzeli, niz wypuscic na padok, bo poprostu sie boja, ze przy kondycji i siele jaka ma, moze sie nabawic kontuzji.

- co do zawijania koni na noc/dzien - dla mnie glupota, jesli nie ma potrzeby, bo jak bedzie np. opoje, uderzenie, cokolwiek, to co nam zostaje? zmniejszamy skutecznosc "domowych metod" typu wcierka, glinki/zele, owijki.

- ochraniacze na jezdzie, czy tez owijki nie maja nic wspolnego z mniejszym umiesnieniem albo wydelikaceniem na potencjalne uderzenia nog

- teraz, co do ilosci sprzetu, nie ma to nic wspolnego z wydelikaceniem, tak jak napisala Paczek.

- co do stosowania patentow, tudziez pomocy jezdzieckich, zawsze powinno byc to robione z glowa, i to wszystko na ten temat. a konie sa rozne i nie na wszystkich mozna jezdzic na delikatnej oliwce, czy tez bez ostrog, nawet jesli bysmy bardzo chcieli.

- smarowanie kopyt, uzywanie nablyszczaczy, stosowanie odzywek - wszystko powinno byc robione z umiarem i w miare potrzeb, ale rowniez nie ma w tym przeciez nic zlego.



Temat: Praca na dwu lonżach
Wniosek pierwszy - chyba potrzebny jest wątek o oprzęganiu Załóżcie może? Jako (niepraktykująca) fanka powożenia, z ciekawością poczytam.

W tej książce, którą podlinkowała Ailusia (Alfons J. Dietz, Training the Horse in Hand), są opisane właśnie różne rodzaje pracy z ziemi, po kolei, tak jak się je "klasyczno-klasycznie" wprowadza:

- Pojedyncza lonża (najpierw na kawecanie bez wypięcia, potem dochodzi wędzidło i wypięcie, stopniowo też drągi i koziołki w 3 chodach)
- Praca na dwu lonżach, długich, przechodzących przez pas do lonżowania, na zwykłym wędzidle. Najpierw praca na kołach, potem również elementy gimnastyczne (ustępowanie od łydki, łopatką do wewnątrz, renwers, zad do wewnątrz, trawers, ciąg).
- Przy "gimnastyce" człowiek jest już bliżej konia, chociaż cały czas w pewnej odległości. Przejście od dwu lonży, do długich wodzy.
- Przejście na ogłowie munsztukowe - dochodzi praca nad piaffem, pasażem.
- Nadal długie wodze, człowiek za koniem, pewnie tak z półtora - dwa metry. Wprowadzenie galopu, kontrgalopu, prostych i lotnych zmian nogi, piruetów w galopie, terre-a-terre.

Ponieważ to były podstawy , dopiero potem następuje rodzielenie na dwie szkoly - iberyjską i wiedeńską...

Iberyjska, to koń w ogłowiu z wodzami - a człowiek tuż obok, koło głowy/łopatki. Z ćwiczeń - wkraczanie głębiej pod kłodę, wszelkie chody boczne, również w coraz bardziej złożonych sekwencjach, koza na szczycie góry, piaff, pasaż, stęp hiszpański (najpierw hiszpańskie pozdrowieine, potem polka), stęp hiszpański do tyłu, piruet na trzech nogach.

Szkoła wiedeńska - w wypięciu i bez, człowiek czasem bliżej konia (przy głowie/łopatce/zadzie), czasem dalej. Dochodzą figury nad ziemią - lewada, mezair, pesada, courbette, kapriola, krupada i balotada. Oraz praca w filarach (piaff, lewada, terre-a-terre).

Ukoronowaniem pracy z ziemi ma być praca taka, jak Tania pisze - wodze są tylko trochę dłuższe, człowiek idzie na wysokości zadu lub tuż za nim. Koń nie jest wypięty - ale zebrany, na pomocach. Ta bliskość, to nie kwestia zaufania (to pojawiło się wcześniej), ale dojście do punktu, kiedy koń tak samo z ziemi "tańczy", jak pod jeźdźcem by to robił (przynajmniej według mojego rozumienia).



Temat: Zagalopowanie na prawo... [+ o jeździe west]

Magdo, w jaki zatem sposób są uczone zagalopowania konie w stylu west? Napisz, bo to ciekawe Widać, że masz sporą wiedzę o tym stylu.

Niestety mój poziom wiedzy n.t szkolenia w tym stylu jest żaden

Miałam zamiar faktycznie przestawić Kubę na ten styl, więc pobrałam kilka lekcji w stylu west.

Niestety , są to tak odmienne sygnały, że dla mnie przestawienie było trudne.
A skoro tak, to o przestawieniu konia nie było mowy- zrezygnowałam.

Trudne pewnie dlatego również, że pobierałam lekcje od dobrego trenera? , zawodnika reiningu i konie były przygotowywane dla sportu, nie rekreacji.

Pozostałam na etapie prób działania wodzami , ciałem , bez używania łydek .

Z łydkami zresztą największy problem, bo używa się odwrotnie , czyli działa zewnętrzną, "spychając" konia , a nie wyginając.
Czyli skręcając w prawo działałam łydką lewą.
Plątały mi się na początku okropnie, wepchęłam konia na bandę , chody boczne też zaliczyłam.
Najlepiej mi wychodziły obroty na zadzie , czyli przygotowanie do spinu, bo w miejscu

Zresztą łydki służą również , a może głównie do korygowania chodu.

Owszem raz udało mi się pogalopować w roundpennie , ale to raczej na sygnał trenera.
Wtedy instrukcje miałam przekazywane w czasie jazdy , a przestawienie swojej głowy trochę trwało , więc nie wiem na jakim sygnał zagalopował.

Ale w drugą stronę sama zagalopowałam- niestety też nie wiem, dlaczego

Analizując swoje próby doszłam do wniosku, że w west działa się zewnętrznymi pomocami.
Nie tylko dotyczy to łydek, ale równiez wodzy.
Te ostatnie działają na konia poprzez przyłożenie do szyi .
Znowu skręt w prawo to przyłożenie lewej wodzy , z zupełnie luźną prawą.

Ale to naprawdę chyba zupełnie inny temat



Temat: O plamach, kropkach i tarantach
edzia 69 - ten koń w skoku to Sopran. Z tego co pamietam to małopolak. Matka to chyba Struna a tatusia nie znam... Konik był niezbyt duży ale za to z charakterkiem, zwrotny, chętny i nieźle skaczący. Miałam przyjemność (choć poczatkowo uważałam inaczej) zajeżdżać jego i drugiego ciapciatka Alikwota. Po miesiącu pracy na lonży,codziennej pielęgnacji, nauce podstawowych zasad obcowania z człowiekiem ( wcześniej niewiele poświęcano im uwagi) postanowiłam pewnego pięknego ranka,że sobie wsiądę na konia bo jakos tak znudziło mi sie stac i trzymac go na "sznurku".... delikatnie podskoczyłam, przewiesiłam się przez grzbiet- koń nic...więc usiadłam- jedyną reakcja było nastawianie w moją stronę uszu, lekkie spiecie mięśni i ogromne skupienie.... powiedziałam "stęp" i konik ruszył... no i tak się pobawiliśmy przez kilka minut. Robiłam z nim to co wcześniej - łaziliśmy po dużym padoku, zatrzymywaliśmy się, ruszaliśmy stepem, podklusowaliśmy kilka kroczków, tyle że teraz ja siedziałam na grzbiecie a nie stałam na ziemi. Koń to zaakceptował i tak już zostało Z drugim ogierkiem poszło podobnie. Jakis tydzień później odwiedziła mnie znajoma i nie chciała wierzyć że te konie dopiero zaczynają prace pod siodłem i sa po zaledwie kilku spacerkach. Owszem potrafiły pokazać ,że cos sie im ni epodoba ale w czasie pracy były zwykle nastawione na współpracę z człowiekiem i bardzo skupione. Alikwot miał raczej predyspozycje ujeżdżeniowe- na prawdę dobre chody podstawowe a jak popisywał sie na padoku aż mi ło bylo popatrzeć. Sopran chetnie przeskakiwał ogrodzenia i nie wyglądało żeby sprawiało mu to jakąkolwiek trudność. Wiem,że zainteresował się nim kiedyś p. Koziarowski ale niestety właścicielka rzuciła taka cenę że...... Odwiedziłam koniki jakis rok po tym jak z nimi pracowałam- dalej głownie stały w boksach i na chwile tylko wychodziły na padoki...Nie pracowały pod siodłem i znów troszkę "zdziczały"....- SZKODA! Wydawało mi sie wtedy,że oba ogierki mogłyby dać komus dużo radochy i satysfakcji. Alikwota chciałam kupić ale cena mnie "zabiła", tym bardziej,że sama z nim pracowałam od zera.... Niestety nie mam pojęcia co potem sie z nimi stało bo kontakt urwał się całkowicie- koleżanka wyjechała za granice a jej mama chyba wyprzedała cześć koni....



Temat: Jazda bez kontaktu w procesie szkolenia

Co do p. Mickunasa - nalezaloby mu zadac pytania:

- od ktorego momentu w sensie stopnia zaawansowania wyszkolenia konia mozna bez obaw zaczac bez oglowia jezdzic

- czy jazda bez oglowia na koniu surowym jest uzyteczna szkoleniowo i czy jest wykonalna w przypadku jezdzca reprezentujacego sredni poziom rekreancki (poziom L np)

- czy jazda bez oglowia na koniu juz wyszkolonym ma na celu jego dalsze szkolenie czy tez pokazanie ze po prostu jazda bez oglowia jest mozliwa

- jaki poziom wyszkolenia jezdzieckiego winien reprezentowac soba jezdziec chcacy bez oglowia jezdzic

- czy Daria dalaby rade ujechac caly kros bez oglowia czy tez tak jak na filmie pokazala pojedyncze przeszkody

- czemu konie Morsztynowej prezentowaly w trakcie jazdy bez oglowia gorszej jakosci chody/figury niz na oglowiu


Odnoiszę dziwne wrażenie, ze umiejętnośc oglądania filmu ze zrozumieniem jest w tak samo kiepskim stanie jak umiejętnosc czytania ze zrozumieniem.

Na wszystkie te pytania JEST odpowiedz w tym filmie, lub film nie dotyczył tematu o który jest pytanie.
Czy Wy go w ogóle obejrzeliście?

Po kolei:
1. Od wtedy, kiedy instruktor/trener/ktoś doświadczony w tym temacie stwierdzą ze para jest na to gotowa.
2.Nic nie mówił o bezogłowiowym zajezdzaniu koni surowych przez kogokolwiek. Ten film był nie o tym.
3. Jest to sprawdzian _JEŹDZCA_ na ile jasne sygnały daje bez użycia wodzy. Każdy element wyCwiczony klasycznie, para powinna być w stanie wykonac bez ogłowia - znaczy się wtedy, że faktycznie potrafią. Wodze są tylko do drobnych korekt.
4. Patrz pkt. 1.
5. Nie dała by rady (w momencie kręcenia filmu) bo jazda bez ogłowia miała być właśnie lekiem na nadmierne ekscytowanie się jej konia krosem.
6. Bo nie było korekty wodzami.

BTW - ElaP, dlaczego nie pójdziesz na forum Morsztynowej i nie zapytasz pana Mickunasa?



Temat: Western Horsemanship
Konkurencja Western Horsemanship jest podobna w swoich założeniach do Western Pleasure. Tutaj też jest oceniany koń i jeździec. Sędziowie punktują od 0 do 20 (wraz z punktami połówkowymi), z czego 0-10 punktów przyznaje się za ogólną prezentację konia i jeźdźca a kolejne 0-10 za wykonanie schematu. Schemat opracowują sędziowie, zawodnicy zapoznają się z nim przed zawodami, co najmniej godzinę przed rozpoczęciem konkursu.
Co może wchodzić w skład takiego schematu? Stęp, kłus, galop, chody dodane. Jazda po linii prostej, łukach, serpentynie, kole lub na ósemce lub kombinacja powyższych chodów i manewrów; zatrzymanie, cofanie, zwroty na przodzie i na zadzie, sidepass, ustępowanie od łydki, zwykła lub lotna zmiana nogi w galopie, kontrgalop oraz inne manewry np. jazda bez strzemion. Nie można tylko wymagać od zawodników wsiadania i zsiadania z konia. Jeśli sędziowie sklasyfikują 2 lub więcej osób na to samo miejsce, odbywa się dogrywka.
Jak to wygląda w naturze?
W zależności od wcześniejszego ustalenia, albo wszyscy zawodnicy wjeżdżają na arenę albo pojedynczo wg ustalonej kolejności startów. Jeśli wszyscy na raz wjeżdżają na arenę, to ustawiają się z boku i każdy z zawodników na znak dany przez sędziego (lub sędziów) zaczyna przejazd indywidualny. Przykładowy możliwy schemat, gdzie A,B,C,D to znaczniki:

.................................................................. ●C

●A ....................●B

................................................................... ●D

- stęp od A do B
- kłus od B do C
- galop na lewą nogę od C do D z woltą pomiędzy tymi znacznikami.
- przy D lotna zmiana nogi, galop na prawą od D do B
- kłus wyciągnięty od B do A
- A zatrzymanie, cofnięcie (co najmniej 3 kroki po linii prostej)
Liczy się precyzja w wykonaniu manewru, przejścia dokładnie w miejscu znacznika, dosiad jeźdźca, ogólny wygląd i konia i jeźdźca. Jeżeli 2 zawodników dostało taką samą liczbę punktów, po wszystkich przejazdach są Oni poproszeni o pozostanie na arenie i jadą dogrywkę. Jednocześnie na dużym kole prezentują się w chodach, które zażyczą sobie sędziowie.



Temat: Ujeżdzenie
otóż drogie dziewczęta. jeżeli koń ma zrobić chody boczne, musi najpierw czule reagować na pomoce. Ktośtam wcześniej napisał, że na roundpenie nie nauczy się ustępowania od nacisku, tylko koniecznie podczas zabawy w jeża. Nazywajcie to sobie jak chcecie, ja nie muszę używać nazewnictwa wymyślonego przez Parellego.Roundpen jest tak samo dobrym miejscem na naukę odchodzenia od nacisku jak linka, a nawet lepszym, bo koń jest mniej skrępowany. Jeżeli zaś chodzi o zgięcie w potylicy, to nie chodziło mi o zgięcie w bok, ale o ustawienie głowy do pionu i lekkość na wędzidle, którą wspaniale wyrabia się właśnie przez ustępowanie cofaniem od ręki. nie jest to zwykłe cofanie, ale takie, że koń cofa w wyniku działania samego [równomiernego] nacisku na same wodze, obniża łeb i szyję. prowadzi to do tego, że po jakimś czasie koń b delikatnie reaguje na wędzidło i wogóle na nie nie napiera, tylko jest przepuszczalny. Niestety pewnie nie spotkałyście sie z tą metodą, ale powoli zacznie ona wchodzić do naszego kraju, ponieważ daje wyniki. Jest to ogólnie metoda westowa, ale propaguje ją m.in Halina Gronowska. Obecnie odchodzi się już od "ucierania" konia [nieustannej pracy dosiadem, ręką itp] stosowanego masowo zwł na niższych szczeblach sportu klasycznego. Wchodzi za to finezja i metody aternetywne, w których wiele osób stara siuę połączyć jazdę klasyczną z trochę innymi pomocami i metodami szkolenia [ciekawostka:pochodzącymi często od trenerów westowych]. myślę, że negowanie tych stwierdzeń jest bez sensu, ponieważ ww metody dają oczekiwane rezultaty. niestety napisać to jedno, a pawidłowo zrozumieć- drugie, dlatego popieram ciapkoszczaka i zachęcam do skorzystania z pomocy trenera "na żywo", bo nawet najprostsze ćw można za przeproszeniem;) zchrzanić jeżeli ktoś ci tego nei pokaże. pozdrawiam



Temat: hucuły-zawody,pokazy i wszystko inne
DZięki!
Sprawa trenera jest trudna ponieważ, nie bardzo potrafię się zgodzić z przegwałcaniem wszystkiego u konia, miałam zupenie inna wizję jak kupowałam konia, marzyłam o tym zeby nasze wspolne zycie było dogadywaniem sie a nie walka. Kiedys, po jednej z beznadziejnych jazd, pusciły mi nerwy i pusciłam kobyle razem z siodlem na padok, sama poszlam sobie pokrzyczec i poplakac, bo w przeciwnym razie polamalabym jej bat na tylku. W tym samym dniu moja klacz zdobyla nowego jeźdzca- pierwszy wyjazd- wędzidło na czankach, ostrogi do westu i non stop barany, 2jazda- 20min kobyla wrocila mokra nawet za uszami- efekt, na delikatna łydkę reagowała jak perszing i nie chciala podchodzic do ludzi na padoku, podczas hipoterapii byla bardziej nerwowa, może ja naprawde mam za miekkie serce, ale nie "wyolbrzymiam" swojego problemu, jestem na to juz troszku za stara. Trzymam 3hucuły na pensjonacie, ledwo je utrzymuje ale nie chce zadnego sprzedac, zeby nie trafiły do swirów. A co do konsekwencji, to bardzo sie staram, ale łatwo zacieraja sie granice miedzy konsekwencja a brutalnoscia i to mnie boli ale pewnie tez cos o tym wiecie. Co do jazdy w ostrogach, bylam zdecydowana przeciwniczka, ale jak ich nie zaloze, kobyla po prostu wie, ze moze mnie nie sluchac. 350kg hucuła kontra moje 48kg- niewiele moge zrobic!! lążowanie jest jedna wielka pomyłka, ponieważ kobyla nie czuje respektu dla bata. Jakos jednak trudno wytłumaczyć sobie, że hucuły takie sa. Patrze na inne konie, na innych ludzi jak jeźdzą i zaczynam im zazdrościć. Potem patrze na moja kobylke, wiem ze ja kocham i mięknę. Idziemy na jazde jest super, juz mam nadzieje, ze bedzie tak zawsze i nagle załamka. Czy hucuły zawsze pracuja jak maja na to ochote?? Moja kobyla jak ma fantazję skacze 100cm ogrodzenie a pode mna czasem nie che przejsc 40cm!!! Moze to serio moja wina?? Ale przeciez jazda nie moze wygladac- łydka (brak reakcji), mocniejsza łydka (brak reakcji), łydka, bat (brak reakcji) ostrogi (brak reakcji) ostrogi, bat- ufff słoniątko rusza!! Czasem jest tak: myślę- mam, chody wyciągnięte, super, "stój" na głos. Koń działa na myśli nie na ostrogi. Myślałm już o tym żeby ja trenowac przy innym koiu, żeby wzbudzic wole walki, rywalizacji ale działa tylko na otwartych przestrzeniach i czasem za bardzo kobykłe ponosi fantazja. Może napiszcie jaki macie schemat pracy w takich trudnych okresach, może jednak jest jakiś sposób na hucuły? I niekoniecznie jest to patent siłowy...



Temat: Dosiad to klucz

Dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z jeździectwem, pomocą powinien służyć instruktor. Instruktor, który oprócz szerokiej wiedzy potrafi patrzeć i wyciągać wnioski.
Zgadzam sie z Toba ale ... np moja przygoda zaczeła sie 12 lat temu a mój poziom wiedzy jest bardzo niski, moza go porównac do osoby która zaczyna jazde i ma kilka jazd za soba własnie pod okiem dobrego instruktora.
Jestem samoukiem nikt mnie nie uczył instruktora u mnie mozna tak samo czesto spotkac jak pingwina w tatrach , jak zmieniłam czasowo miejsce zamieszkania poszłam do ośrodka zeby mnie wyprostowali ale to nic nie dało, wszystkiego było za mało.
Co z tego ze potrafie sie utrzymac na koniu ze wiem jak dbac o konia informacje takie jak tu sa dla mnie bardzo pomocne , sporo sie na forum dowiedziałam i mysle ze jeszcze dowiem
Jezeli to ma być konskie forum tylko dla zawansowanych to moze na wstępie zaznaczyć " jesteś osoba która nic nie wie, a chce sie zapoznac z czym to sie je, to nie masz czego tu szukac znajdz inne forum "
Niestety wielu jest nauczycieli jazdy konnej, którzy swą "wiedzę" instruktorską czerpią wyłacznie z takich wykładów jak tu omawiane
a jak jeszcze trafi sie osoba ucząca która nic nie wie i nie ma skąd sie dowiedziec to wychodzi tragedia, moze wlasnie jak poczyta takie "przepisywanie podrecznika" to dojdzie do wniosku ze cos jest nie tak i zmieni instruktora lub bedzie sie starała coś zmienić.

Moim skromnym zdaniem tworzenie rozdziałów podręcznika jeździeckiego, jakie się ostatnimi czasy na tym forum odbywa jest chybionym pomysłem i służy wyłacznie chyba pseudointelektualnemu wyżyciu się autorów. Tym, co swoją przygodę rozpoczynają tego typu wykłady nie są potrzebne (gdyż nic nie wnoszą do ich póki co skromnej wiedzy), ważniejszy jest trener i kontakt z koniem
Zgodze sie wazny jest kontakt z instruktorem ( jak jest i jak jest dobry ) i kontakt z koniem Z reszta niestety nie moge sie zgodzić, takie wykłady jak ten sa potrzebne bo to jest podstawa, dla tych osób wlasnie chody boczne pasaz czy inne elementy ujezdzenia nie sa na ich etapie nauki potrzebne, do tego dojda w późniejszym czasie jak np doskonale beda mieli opanowany dosiad

zaś dla zaawansowanych jeźdżców są to zwykłe truizmy i czytanie ponownie tych samych rzeczy, nierzadko słowo w słowo, co czytali kiedyś sami w literaturze. czyli jednak forum tylko dla zawansowanych ?
Co ja to robie nie uczył mnie instruktor nie mam konia nie mam prawidłowego dosiadu, jedynie co mam to chęć dowiedzenia sie jak najwiecej.
Jednaj jestem z tych co mają wiare w ludzi i mimo wszystko zostane



Temat: Czlowiek się boi
Duska, a wcale nie sądzę, że spędzisz na powolnym od-budowywaniu pewności siebie wieki! jak nie będziesz "oszukiwać", czyli ani przeć do przodu szybciej, niż jesteś gotowa, ani zostawać na danym etapie dłużej, niż to Ci potrzebne do poczucia się bezpiecznie

kiedyś komuś towarzyszyłam w podobnym procesie - długa historia jeżdżenia przed (30 lat "w siodle", również sport, własny koń, wypadki się zdarzały). potem jeden wypadek, który był dość poważny (ale nie bardziej niż wcześniejsze): obite mięśnie pleców (do dziś w jednym miejscu jest wklęśnięcie jakby łyżką wyjęte), kłopoty z błędnikiem. a potem przerwa w jeździe na czas wracania do zdrowia. i utrata pewności siebie.

najpierw było odwiedzanie konia, bez jazdy (już czasem samo to wywoływało nawroty zawrotów głowy). potem wsiadanie na chwilę, po kimś nawet. i jazda w malutkiej zagródce - lonzowniku. niektórzy się śmiali, że to przedszkole... ale chyba niesłusznie. bo w tej zagródce stopniowo do stępowania doszły zakłusowania, potem zagalopowania. po opuszczeniu zagródki trzeba było obniżyć wymagania i wrócić do stępowania. i stopniowo dodawać kłus, galop. a potem doszło pierwsze wychylanie nosa w teren - i znowu po kolei: stęp, kłus, galop. najpierw na koniu najspokojniejszym z możliwych (i to nie własnym).

owszem, przejście tego od początku, od odwiedzania konia, do samotnych jazd w teren, 3 chody, poczucie swobody i bezpieczeństwa, trwało trochę. ale nie sto lat, a jakieś pół roku. a może i mniej. swoją drogą tutaj jednocześnie nastąpiło przejście "z wędzidła" na "sznurki". to znaczy jeździec przed wypadkiem był wędzidłowy, a wracał do jazdy już na kantarku. (i tak mu zostało).

przyłączam się do tych, którzy uważają strach za doradcę, nie wroga. to instynkt przetrwania się wypowiada niekoniecznie trzeba mu się poddawać, ale nie udawałabym, że go nie ma, jak jest. a jak jest, to dobrze jest też spróbować patrzeć na swoje banie się z boku. poobserwować reakcje swojego ciała. jeżeli się boję, to w której części ciała objawia się to najpierw? kulę się? wciągam brzuch? wstrzymuję oddech? robi mi się gorąco? a co się dzieje potem? jak się objawia ustępowanie strachu? takie bycie obserwatorem potrafi bardzo pomóc. człowiek widzi, co się dzieje, ale się do strachu aż tak nie przyzwyczaja

swoją drogą ciekawe jest, że czasem człowiek naspada się, nakrzywdzi, a z jego pewnością siebie nic strasznego się nie dzieje. a czasem jeden upadek - i jest problem. być może trochę to kwestia wieku (i rozwiniętej wyobraźni). ale, co mi psycholog powiedział, ma znaczenie, co się w danym momencie w życiu człowieka dzieje. tym pozakonnym. jak się ma dużo stresów, jakieś kłopoty, napięcia, to konne wypadki dużo mocniej odbijają się na psychice.



Temat: Lonżowanie w wersji natural
Waniutek, niech tu nadal będzie tak przyjemnie i uprzejmie, jak do tej pory
Jestem pewna że sznurka ma na myśli zupełnie inne rzeczy, niż wkładanie siodła i wio. Poza tym, chyba nikt tu nie uważa, że lonżowanie jest be
Ja na ten temat wypowiem się za jakiś czas, kiedy wrócę do lonżowania na cordeo, bo kiedy musiałam mieć konia w kantarze ze względu na bezpieczeństwo, wolałam nie lonżować w ogóle. Na razie zajmuję się pracą w ręku na prostej, bo wtedy łatwiej mi udawać, że nie mam w ręce tej liny, co ją mam chociaż parę razy polonżowałam na kantarze, ale tylko żeby poćwiczyć wysyłanie na koło. Przy naszym pierwszym podejściu do lonżowania, moja konia najpierw uważała że to nie fair jak ona biega a ja stoję, a potem odkryła że tak też jest fajnie bo nie musi dostosowywać się do mojego tempa. Na razie mało przerabiałam lonżowanie na kantarze i na cordeo, żeby mieć porównanie, ale wydawało mi się że na cordeo jest lepiej. Patrzyła jednym okiem na sprzączkę i jakby według tej sprzączki orientowała się, jakie powinno być koło. Przy okazji, cordeo do lonżowania lepiej jak jest dłuższe, tak że może leżeć za kłębem. Wtedy sprzączka nie ciągnie go w dół. A niektórzy stosują takie jak Hempfling, które "siedzi" gdzieś w połowie szyi. Słyszałam nawet, że niektórzy lonżują w obroży, ale nie widziałam. Wydaje mi się, że koniowi nie jest zbyt wygodnie, jak mu lonża w takim miejscu dynda.
Całkiem ostatnio, w ramach udawania że wcale nie lonżuję, próbowałam zacząć chody boczne na kole, ćwiczenie o którym czytałam w książce Branderupa. Wkraczanie tylną nogą bardziej pod kłodę. A potem chciałam mojej koni zrobić zdjęcie, wtedy kiedy była w kantarze, i na zdjęciu przypadkiem wyszło, że chyba coś z tego ćwiczenia załapała - chociaż to było jakiś tydzień później:

w zasadzie, zamiast nacisnąć migawkę, powinnam kliknąć klikerem
A to brykanie na cordeo, kilka miesięcy wcześniej:

Wprawdzie wywijała głową na wszystkie strony, kiedy miała dobry humor, ale ta swoboda mi się bardziej podobała niż ograniczenia jakie powodował kantar.



Temat: Kalinków
Siwy

ESTRON

Ur.: 1999 r.
Matka: Estrada m
Ojciec: Ganges sp
Rasa: sp
Płeć: wałach
Maść: siwa jabłkowita (już wybiela się pomału )
Odmiany: -
Wzrost: ok 165 cm
Hod.: SK Kalników
Opis: nie ma problemów w obsłudze, stajenna maskotka - do wszystkich się przytula, bardzo wygodnnie i miękko nosi, troszkę płochliwy w terenie, ogólnie nie ma problemów czasami jak się jedzie za innym koniem dłuższy czas to nie chce skręcić gdzieś indziej i się burzy, miewa humorki (co jakiś czas na okres jakiegos miesiąca - dwóch co jazdę bryka i zrzuca wszytkich, kogo popadnie (kolezanka spadła 6 razy na jednej jeździe )

Tutaj jest wałaszek po Dresku Pomimo zdjęcia, które wybrałam, żeby wyglądał jak najładniej to powtarzam, że to cud natury nie jest

Rudy

GRASTETA

Ur.: 1998 r.
Matka: Granda sp
Ojciec: Dresk XO
Rasa: sp
Płeć: wałach
Maść: kasztanowata
Odmiany: łysina, skarpetki na tylnych nogach
Wzrost: ok 167 cm
Hod.: SK Kalników
Opis: raczej bezproblemowy w obsłudze, poza tym, że ucieka po boksie, trzeba cierpliwości do niego, ale później już jest ok, chody niezbyt wygodne (mocno wybija), bardzo płochliwy (mówią, że boi się własnego cienia), boi się wody, skacze raczej wszytsko czasami wyłamuje jak mu coś ewidentnie nie podpasuje, na parkurze zupełnie inny niż na treningach, skoncentrowany jednak trzeba pchać, żeby tempo zachować (wiem, bo jeździłam na nim pół sezonu) skoczny jednak nie baskiluje, gdyż przeszkadza mu jelenia szyja jednak potem już próbował, technikę ma taką niezbyt jednak skoczy wszytsko

przepraszam za tyle "jednak" ale tak wyszło
I jeszcze raz mówię, że jeśli chcecie jakiegoś konia zdjęcie ładniejsze (lepiej widoczna budowa czy coś) to wstawię :) najwięcej mam zdjęć Azji i Rudego ze względów trenowania i startowania na nich



Temat: cCISCO-przykladowa konfiguracja


| ja mam u siebie router cisco 1601 do lacza 2MB
| w ciagu dnia nie podskakuje powyzej 40kb transfery kijowe
| w godzinach nocnych cos rusza np wczoraj o 22 udalo sie z sunsite
| sciagnac
| dosc duzo a w statystykach transfer wskoczyl do 1'8
| odlaczalismy router od sieci lokalnej i puszczalismy pingi prosto z
| routera bez zmian ;-<
| rownolegle ogladam statystyki z lacza ceti maja u siebie ruch na
| poziomie 100-120K
| czyli albo maja lepsze chody w tpsa (w koncu budynek obok) albo u mnie
| cos nie tak

hymm..
musisz wiedziec, ze 2mb to jest twoja przepustowosc do routera
brzegowego..


o tym to ja wiem ;-)
ale bez jaj jesli ja wykupuje lacze 2 mb i mam slabsze niz 256
w innynm rejonie krakowa to cos chyba nie tak moge zaplacic tylko
pytanie komu
i za co ?
jak przejde do formusa (opcja dla providerow zaczyna sie od 20 000 zl
/mc)
to z tpsa bede mial jeszcze gorsze polaczenie za to na swiat mniodzio
(na razie poki sie nie zapchaja) innych wariantow w krakowie nie widze

juz znam przyczyne wezel do ktorego jestem podpiety jest zatkany
nie ma tam atm-u tylko cos innego (nie pomne nazwy) generalnie kaszana


ktory jest podiety tez np. 2mb i jezeli jest podalczonych do tego hosta
100 uzytkownikow.. to jak ty jestes tym 101 to juz nie bedziesz mial 2mb
(i nie koniecznie to jest 2mb/101)


czyli ktos kogos robi w konia


jezeli przylaczasz sie do sunsite-a to sunsite jest prawdopodobnie


nie sunsite jest w w-wie ja w krakowie

myslenie, ze jak wykupujesz 2mb to bedziesz mial 2mb i z netscape.org i
z microsoft.com i z www.pol.pl i z czcza.tw jest bledne.. 2mb to 2mb do
routera brzegowego..
a transfery rzedu 40k/s sa wiez mi niezle.. bo czasami jest 5k/s i


powiedz to moim klienta




Strona 2 z 2 • Zostało wyszukane 140 rezultatów • 1, 2